Zacznę od tego, że dość długo zwlekałam z przetestowaniem kremu ze względu na jego bogaty skład, którego (w jeszcze dość ciepłe dni) moja skóra zapewne by nie doceniła.
Skład kremu bazuje na bogatych w substancje odżywcze olejach takich jak olej rokitnikowy (któremu również zawdzięcza swój przepiękny zółto-pomarańczowy kolor), olej z pestek malin, olej słonecznikowy, a także masło shea, skwalan roślinny z oliwy z oliwek oraz witaminę E. Ma puszystą, jednak dość mocno olejową konsystencję, dzięki czemu aplikacja kremu jest bardzo przyjemna. Nie wchłania się jednak całkowicie, pozostawiając lekko tłustą warstwę na skórze, przez co niestety w moim przypadku nie nadaje się do stosowania jako krem na dzień. Kosmetyki mineralne zupełnie nie współgrają z tłustą powłoką na skórze, przez co makijaż nie wygląda zbyt dobrze. Natomiast kiedy nie robię make'up sprawdza się świetnie, szczególnie w chłodne, a nawet mroźne dni. W składzie nie zawiera wody, więc idealnie radzi sobie w czasie zimowych spacerów, zabezpieczając skórę przed niekorzystnym działaniem niskiej temperatury czy wiatru. Dobrze nawilża, odżywia i wyrównuje koloryt cery. Dzięki niemu cera nabiera blasku, a suche skórki znikają. Świetnie sprawdza się również jako łagodzący kompres dla skóry na noc, szczególnie po mocniejszym oczyszczaniu cery peelingiem lub maseczką węglową. Dzięki starannie dobranym składnikom krem nie zapycha i nie pogarsza stanu skóry, więc nadaje się do każdego typu cery.
Krem Sunny Touch nie tylko świetnie działa ale również przepięknie wygląda, a jeszcze lepiej pachnie. Nie tylko ja uważam, że w tym szklanym słoiczku znajdziemy odrobinę lata :)
Nie wiem jednak jak krem sprawdza się jako produkt pielęgnacyjny do ciała, ponieważ teraz gdy już nie jestem w ciąży, a skóra jest w zdecydowanie lepszej kondycji, nie potrzebuje już tak mocnego odżywienia i natłuszczenia. Obecnie w pielęgnacji ciała sięgam po lżejsze formuły takie jak balsamy czy musy.
Krem stosowałam również u mojego 2-letniego synka, gdy będąc w górach zapomnieliśmy o jego kremie ochronnym. Doraźnie sprawdził się super :)
Pełny skład:
Masło Shea, Olej ze słonecznika, Olej z pestek malin, Olej z rokitnika, Skwalan roślinny, Witamina E, Aromatyczny ekstrakt botaniczny – malina: Cytrynian trietylu, Trójglicerydy kaprylowe/kaprynowe, Ekstrakt botaniczny malinowy, Ekstrakt botaniczny waniliowy, Alkohol, Ekstrakt botaniczny z jabłka, Ekstrakt botaniczny z jeżyny, Ekstrakt botaniczny z winogrona.
Podsumowując, bardzo się cieszę, że miałam okazję przetestować Sunny Touch na własnej (i nie tylko) skórze. Jako krem ochronny sprawdza się świetnie, niestety nie nadaje się pod makijaż mineralny. Latem dla mojej cery będzie zbyt treściwy ale chętnie wrócę do niego na jesień :) Krem na stronie producenta kosztuje 39,95 zł za 50 ml.
Znacie produkty tej marki? Macie swoje ulubione "zimowe" kosmetyki bez których nie wyobrażacie sobie aby Wasza skóra przetrwała mroźną zimę? :D
Źródło www.republikamydła.com
Nie znam, ale pięknie się prezentuje. Lubię takie bogate kremy ;)
OdpowiedzUsuńA do tego jak pachnie ;)
UsuńBardzo kuszący jest ten krem. Wypróbuję!
OdpowiedzUsuńWow, ale ma piękny kolor<3 Szkoda, że nie nadaje się pod makijaż ale mimo to, chętnie bym go wypróbowała ze względu na fajny i bogaty skład:) Nie miałam jeszcze nic z tej marki, przyjrzę się jej bliżej na najbliższych targach:)
OdpowiedzUsuńOo, a na jakie targi się wybierasz? :D
UsuńMiałam kiedyś rokitnikowy z Sylveco i podobnie go wspominam :)
OdpowiedzUsuńRównież go miałam i miło wspominam :D Jeśli chodzi o kremy z olejem rokitnikowym polecam również z Ekomania lab :)
UsuńOd Republiki mam obecnie te dwa mydełka co u Ciebie na zdjęciu : Poza nimi miałam 3 inne które mają dostępne :) Ja właśnie w kosmetykach naturalnych nie lubię maseł i tłuścioszków do twarzy :)
OdpowiedzUsuńMiałam z tej marki tylko kulę do kąpieli. Ten krem mnie bardzo ciekawi, jednakże ze względu na jego bogaty skład, sięgnęłabym po niego dopiero w przyszłym sezonie jesienno-zimowym w przypadku wieczornej pielęgnacji (obecnie mam inny kremik i zanim go skończę, przyjdzie już wiosna).
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;)
Przyznam, że jeszcze nigdy nie miałam kosmetyków tej marki, ale bardzo mnie ciekawią.
OdpowiedzUsuńSame ciekawe kosmetyki. Warto było tutaj zajrzeć.
OdpowiedzUsuńSuper recenzja. Ten krem bardzo mnie zainteresował. Jego kolor jest przepiękny
OdpowiedzUsuńsuper wpis, chętnie poczytam więcej
OdpowiedzUsuńZachęciłaś mnie do wypróbowania. Uwielbiam naturalne kosmetyki i chętnie sprawdzę ten krem. Do tej pory korzystałam z kremu Sylveco albo lubię też kosmetyki Lirene - mają też linię eko.
OdpowiedzUsuńciekawe tutaj wpisy!
OdpowiedzUsuńŚwietnie prowadzony blog!
OdpowiedzUsuńkonkretny wpis
OdpowiedzUsuńciekawy wpis
OdpowiedzUsuńinteligentny wpis
OdpowiedzUsuń