Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

24 lipca

Olśniewające lato z Balsamami Rozświetlającymi Resibo

Olśniewające lato z Balsamami Rozświetlającymi Resibo
Witajcie! Lato w pełni, pogoda przepiękna, aż strach pomyśleć co będzie za 3 miesiące :D Kocham lato, słońce, morze, a jesień i zima to dla mnie okres, który zwyczajnie próbuję przetrwać ;) ALE korzystajmy z tego co tu i teraz! A najbliższy weekend zapowiada się wspaniale :) 
Jak zapewne zauważyliście w tym sezonie mamy dosłownie wysyp rozświetlających nowości kosmetycznych. Niedawno wspominałam Wam o balsamie Glow marki Clochee, a dziś przyszedł czas na moim zdecydowanych faworytów w tej dziedzinie. Dwie nowe perełki marki Resibo. 


Zacznę od mojego TOTAL LOVE czyli balsamu Superstar ;)
Jest to produkt nie tylko rozświetlający, ale również poprawiający koloryt skóry. Dzięki niemu uzyskamy efekt subtelnej, zdrowej opalenizny. Nie jest to jednak typowy samoopalacz! Balsam nadaje skórze piękny odcień, delikatnie maskuje niedoskonałości i dodatkowo daje optyczny efekt wyszczuplenia, który utrzymuje się do kąpieli. Pod wpływem wody i żelu do mycia balsam bez problemu zmywa się ze skóry. I tu pojawia się pierwszy i w zasadzie jedyny jego minus. Lubi delikatnie przybrudzić ubrania. Niestety delikatnie odbija się na szwach lub ramiączkach od biustonosza. Zakładając jasną bieliznę mamy pewność, że zostaną na niej ślady balsamu. Na szczęście bez problemu się spierają, także jestem w stanie mu to wybaczyć ;) Po za tym efekt, jaki daje na skórze zdecydowanie nam to rekompensuje. 


Naprawdę nie spotkałam jeszcze produktu, który zrobiłaby na mnie aż takie wrażenie WOW. Na opalonej już skórze wygląda jeszcze piękniej! Genialnie podbija opaleniznę, a ciało wygląda mega apetycznie, świetliście i zdrowo.


Natomiast balsam Mastertouch to po prostu świetny rozświetlacz. Mieszanka różnych odcieni rozświetlających drobinek zawartych w balsamie tworzy na skórze taflę, idealnie dopasowującą się do każdej karnacji. Również delikatnie poprawia koloryt, choć w tym przypadku efekt jest subtelniejszy. Ja lubię nakładać go na przednie części ramion i obojczyki. Przepięknie je uwydatnia i naprawdę dzięki temu ciało napiera trójwymiarowego looku, a więc świetnie jest łączyć go razem z Superstarem.


Oba balsamy otrzymujemy w szklanych buteleczkach z pompką o pojemności 100 ml. Ich głównym składnikiem pielęgnacyjnym jest ekstrakt z liści jarmużu, który wykazuje natychmiastową aktywność przeciwutleniającą, poprawia naturalną odporność skóry na stres, a w efekcie – nadaje jej równomierny, zdrowy i promienny wygląd.
Balsamy mają leciutką konsystencję, wchłaniają się natychmiastowo i mają przepiękny, soczysty zapach ananasa. Dla mnie oba balsamy to totalne hity, które razem genialnie się uzupełniają.


Cena jednego balsamu to 99 zł na stronie producenta. Wiem, nie jest to mało ale śmiało mogę zaryzykować stwierdzenie, że są to produkty luksusowe, na które warto przeznaczyć kilka złotych więcej ;) Z tego co widziałam na stronie Resibo są dostępne próbki, a więc idealna opcja dla niezdecydowanych :)
Dajcie znać czy już ich używaliście i jakie są Wasze wrażenia. Pochwalcie się też Waszymi perełkami nierozświetlającymi :)
Besos :*

19 czerwca

Organique Zmysłowa pielęgnacja ciała

Organique Zmysłowa pielęgnacja ciała
Dzień dobry w piątek! Przedstawiam Wam jeden z moich ulubionych produktów Organique czyli Lekkie Masło do Ciała Czarna Orchidea. Jeejuu jak to pachnie! Przyznaję, że mam słabość do marki już od kilku lat. Pracowałam również jako konsultantka marki i większość kosmetyków przetestowałam na własnej skórze.


Organique posiada w swojej ofercie lepsze i gorsze produkty pod względem składów i faktycznie można dostać bardziej naturalne kosmetyki w podobnej cenie. Ale jeśli chodzi o zapachy to Organique nie ma sobie równych. Celowo zaczęłam właśnie od zapachu, ponieważ w moim odczuciu jest po prostu obłędny! Kwiatowy, perfumowany, bardzo kobiecy i wręcz zmysłowy. Jeśli jesteście fankami kultowych perfum Lancome La Vie Est Belle, to będziecie zachwycone ;) Zapach jest dość intensywny i długo pozostaje na skórze. Jeśli chodzi o działanie to nie mam żadnych zastrzeżeń. 


Genialnie nawilża, nawet skórę mocno przesuszoną po opalaniu. Wygładza i mam wrażenie, że również delikatnie uelastycznia. Świetnie się wchłania i nie zostawia tłustej warstwy za to mamy poczucie, że ciało jest zadbane i dopieszczone w 100%. Masło możemy zakupić na stronie producenta za 69 zł, a więc jest to raczej średnia półka cenowa. Uważam, że jest dość wydajne i po ok. 2 miesiącach aplikowania go raz lub dwa razy dziennie, pozostało trochę mniej niż połowa słoiczka. 


Rytuał z Czarną Orchideą możemy również dopełnić produktami kąpielowymi np. pianką do mycia ciała, kulą do kąpieli czy solą, a jeśli chcemy przedłużyć trwałość aromatu Czarnej Orchidei świetnie sprawdzi się nawilżająca mgiełka, która przyjemnie otula ciało tym samym cudownym zapachem i z powodzeniem zastąpi nam perfumy.
Lubicie kosmetyki Organique? Macie wśród nich swoich ulubieńców? A może znacie inne wspaniale pachnące kosmetyki?
Besos :*

18 czerwca

Rozświetlenie ciała z marką Clochee

Rozświetlenie ciała z marką Clochee
Cześć Kochane! :) Dziś kilka słów o nowym balsamie rozświetlającym marki Clochee. W tym sezonie wiosenno-letnim zdecydowanie króluje błysk. Dopiero co zaopatrzyłam się w olejek rozświetlający od Hagi, a niedawno w sprzedaży pojawił się balsam rozświetlający GLOW marki Clochee. Już nie wspomnę o premierze, nowych balsamów rozświetlających Resibo, która miała miejsce kilka dni temu ;) Ekstra, mnie się ten trend podoba 💚 Rozświetlona, lekko muśnięta słońcem skóra zawsze wygląda zdrowiej i hmm apetyczniej? Taki właśnie efekt daje nam balsam Clochee, który oprócz złotej miki zawiera również erytrulozę oraz bursztyn, dzięki którym skóra nabiera pięknego, zdrowego kolorytu. Jest to również kosmetyk pielęgnacyjny, który dzięki zwartości żelu aloesowego i masła shea nawilża i uelastycznia skórę. Do tego obłędny soczysty typowo wakacyjny zapach. Balsam jest w edycji limitowanej i choć nie jest idealny, to mam nadzieję, że zostanie w ofercie na stałe.


Rozświetlacz ma bardzo rzadką konsystencję, więc trzeba uważać aby nie wylać go za dużo. Nie posiada typowych drobinek ale ładnie się błyszczy tworząc piękną taflę na skórze. Rozświetlenie jest dość mocne i widoczne szczególnie w słońcu. W porze wieczorowej lub w sztucznym świetle niestety traci na intensywności i widać, że jesteśmy czymś wysmarowane ale efekt tafli znika. Nakłada się dobrze, raczej nie zrobimy sobie nim plam. Nie zakrywa niedoskonałości skóry i nie jest samoopalaczem. W moim przypadku ładnie podkreśla delikatną opaleniznę.


Wchłania się błyskawicznie, delikatnie nawilża ale w przypadku mocno wysuszonej skóry lub tuż po opalaniu może okazać się za słaby. No i największy minus, ściera się w ciągu dnia. Dotykając ciało, balsam odbija się nieco na dłoni. Podobnie jeśli załóżmy ubranie. Ostatnio zarzuciłam na ręce kurtkę jeansową, a po jej zdjęciu za wiele balsamu na skórze nie zostało. Obawiam się, że podczas upałów może "spływać". Cena dość wysoka. Ok. 60 zł za 100 ml ale warto polować na promocje. Obecnie w sklepie Kopalnia Zdrowia jest -20% na całą markę Clochee :)


W moim odczuciu balsam jest dość wydajny, tym bardziej, że nakładam go jedynie na wybrane partie ciała tj. ręce, nogi, dekolt.
Czy polecam? Raczej tak i choć wśród produktów rozświetlających do ciała znalazłam już swój ideał
(na pewno niebawem Wam o nim opowiem) to myślę, że warto skusić się na niego w promocji :)
A Wam jak się podoba? Używacie tego typu kosmetyków?

25 maja

Coś nowego, coś świetnego! Hydrofilne Masło Oczyszczające Polemika

Coś nowego, coś świetnego! Hydrofilne Masło Oczyszczające Polemika
Dzień dobry! Przedstawiam Wam mistrza oczyszczania skóry, czyli Hydrofilne Masło Oczyszczające polskiej marki Polemika 💚 Jakie to jest cudo! Z ręką na sercu, nie miałam jeszcze tak skutecznego, a zarazem delikatnego produktu do mycia twarzy. Dla mnie to innowacyjny kosmetyk, który nie tylko oczyszcza skórę ale dodatkowo odżywia i rewitalizuje 💪 


Pięknie pachnie, zmywa dosłownie wszystko, nie ściąga skóry, nie uczula i nie zapycha 😍 W składzie znajdziemy min. olej ze słodkich migdałów, masło z mango 🥭, masło Shea oraz zieloną herbatę Matcha 🌿 


ALE moim zdaniem masełko ma dwie wady. Po pierwsze nie nadaje się do demakijażu oczu. Choć tusz do rzęs i kreskę zmywa perfekcyjnie, to niestety pozostawia tzw. efekt mgły. Ja powróciłam już do przedłużanych rzęs i ewentualny makijaż oka zmywam płynem micelarny, więc jakby nie patrzeć ten mały minusik jestem w stanie mu wybaczyć. Bardziej istotna sprawa to nieadekwatność ceny do wydajności. Za 100 ml produktu na stronie producenta zapłacimy 72 zł, a masło przy codziennym stosowaniu jedynie podczas wieczornego oczyszczania skóry myślę, że wystarczy na max miesiąc, a więc moim zdaniem zdecydowanie cena jest za wysoka. Czy warto zapłacić ponad 70 zł za produkt oczyszczający? Odpowiedź pozostawiam Wam. Ja będę polować na promocję ;)
Udanego tygodnia! 






17 maja

Veoli Botanica HAVE A NICE FACE Krem do twarzy na dzień głęboko nawadniający

Veoli Botanica HAVE A NICE FACE Krem do twarzy na dzień głęboko nawadniający
Witajcie! Znacie polską markę kosmetyków naturalnych Veoli Botanica? Jeśli nie to koniecznie musicie to nadrobić! To zdecydowanie innowacyjne produkty, które zachwycają składem, designem i działaniem! Dziś parę słów o nawadniającym kremie do twarzy HAVE A NICE FACE przeznaczonym do pielęgnacji skóry na dzień. Zaczęłam od próbek, a niedawno w moje ręce trafił pełnowymiarowy słoiczek 😍  Wspaniały krem, porządny nawilżacz, który wygładza, odżywia i rozświetla skórę. W konsystencji mocno treściwy, pozostawiający na skórze delikatną otulającą warstwę. Myślę, że najbardziej będą z niego zadowolone posiadaczki cery suchej. W przypadku skóry mieszanej lub tłustej może okazać się zbyt bogaty. Świetnie sprawdza się pod makijaż mineralny. Razem z podkładem Clare Blanc tworzy duet idealny. Do tego przepiękny, kobiecy, subtelny zapach. Jest to zdecydowanie mój hit w pielęgnacji dziennej 👌 


GEMMOCALM® – ulga dla podrażnionej skóry | Aktywny ekstrakt z pąków czarnej porzeczki, który łagodzi podrażnienia i koi.
HYDROAVENA – powłoka nawilżająca | Hydrolizat protein owsa intensywnie nawilżający i filmotwórczy. Wiąże wodę na powierzchni warstwy rogowej naskórka i zapewnia długotrwałe nawilżenie, czyniąc skórę wyjątkowo miękką i gładką.
LYCOMEGA – ochrona przeciw starzeniu | Naturalny kompleks z likopenem oraz kwasami Omega 3 i 6. Likopen, silny antyoksydant, hamuje procesy starzenia się komórek skóry, chroni przed stresem oksydacyjnym i promieniami UV. Kwasy Omega 3 i 6 z pestek żurawiny uzupełniają niedobory lipidów, odżywiają i regenerują.



INCI: Aqua, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Glyceryl Stearate SE, Ethylhexyl Cocoate, Isostearyl Isostearate, Glycerin, Propanediol, Cetearyl Alcohol, Caprylic/Capric Triglyceride, Decyl Cocoate, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Xylitol, Brassica Campestris (Oleifera) Oil, Fragaria Ananassa (Strawberry) Fruit Extract, Rubis Idaeus Fruit Extract, Rubis Fruticosus Fruit Extract, Hydrolyzed Oats, Ribes Nigrum (Black Currant) Bud Extract, Solanum Lycopersicum (Tomato) Seed Oil, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Seed Oil, Tocopherol, Lycopene, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Prunus Domestica (Plum) Seed Oil, Oeonthera Biennis (Evening Primrose) Seed Oil, Panthenol, Daucus Carota Sativa (Carrot) Root Extract, Daucus Carota Sativa (Carrot) Seed Oil, Tilia Cordata Flower Extract, Vitis Vinifera (Grape) Extract, Oryza Sativa Hull Powder, Beta-Carotene, Ascorbyl Palmitate, Alcohol, Xanthan Gum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Parfum.

 

Cena na stronie producenta 89 zł/50 ml
Marka daje nam również możliwość przetestowania kosmetyków za darmo. 
Wystarczy, że wyślesz na poniższy adres kopertę opisaną swoim adresem i znaczek zwrotny.

Veoli Botanica Sp. z o.o.
Aleja Stanów Zjednoczonych 61
04-028 Warszawa
z dopiskiem "próbki".


16 grudnia

Rozświetlacz w kremie Miya. Kocham i nienawidzę.

Rozświetlacz w kremie Miya. Kocham i nienawidzę.
Cześć wszystkim! Myśleliście, że już nie wrócę? Nic bardziej mylnego! ;) Wiem, że dawno mnie nie było i zaniedbałam zarówno swojego bloga jak i Wasze (sorry, sorry) ale obiecuję zdecydowaną poprawę ;) Jeśli śledzicie moje IG wiecie, że sporo się u mnie dzieje, a sam profil instagramowy przestał być dla Was kosmetyczną inspiracją. No cóż, miało być koniec "beauty bloga" ale dzielnie się z Wami moimi kosmetycznymi nowościami, a przede wszystkim recenzjami jest silniejsze ode mnie :D Tak, to już swego rodzaju uzależnienie, które męczy mnie od dłuższego czasu, nie daje spać po nocach i prosi się o to aby ruszyć dupsko i zacząć pisać. Przyznaję, nie mam czasu na cykanie wypasionych zdjęć ale postaram się aby to wszystko nie wyglądało jak...no wiecie..jak pół D zza krzaka ;) Nie liczcie również na systematyczność. Po prostu będę się pojawiać ;) Uff, tyle tytułem wstępu :)
Przechodząc jednak do rozświatlacza marki Miya, tak jak w tytule: kocham, a zarazem nienawidzę! Dlaczego? Otóż mySTARlighter w odcieniu Rose Diamont daje na skórze przepiękny efekt tafli ALE moim daniem jest zbyt tłusty, mazisty i nie do końca stapia się ze skórą. Po nałożeniu (na makijaż mineralny) pozostaje lepki i wyczuwalny, daje uczucie "brudnej" skóry. Jest po prostu "ciężki" i mam wrażenie jakbym wysmarowała się smalcem. Nie wyobrażam sobie nakładać go na skórę latem podczas 30 stopniowych upałów. Efekt wizualny przepiękny. Bardzo podoba mi się jak odbija światło i podkreśla kości policzkowe ale komfort noszenia niestety zerowy. Do tego po kilku dniach w miejscach nakładania rozświetlacza zauważyłam drobne krostki, a więc wystąpiła reakcja alergiczna lub skóra troszkę się przypchała ;) W każdym razie z bólem serca muszę go schować do szuflady i szczerze mówiąc nie mam pojęcia w jaki inny sposób mogę go jeszcze wykorzystać. Macie jakiś pomysł? Dajcie znać w komentarzach!
Besos :*



Skład: Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Cera Alba (Beeswax), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Salvia Hispanica (Chia) Oil, Tocopheryl Acetate, Aqua (Water), Artemia Extract, Glyceryl Linoleate, Glyceryl Linolenate, Parfum (Fragrance), Coumarin, Hexyl Cinnamal, Limonene.





20 stycznia

Republika Mydła Sunny Touch czyli odrobina słońca zamknięta w puszystym kremie

Republika Mydła Sunny Touch czyli odrobina słońca zamknięta w puszystym kremie
Cześć Kochani! Jeszcze pod koniec lata otrzymałam od marki Republika Mydła małą paczuszkę z kosmetykami, a w niej min. Krem do Twarzy i Ciała Sunny Touch. Mój słoiczek jest już prawie pusty, a więc mogę Wam opowiedzieć co mnie w nim zachwyciło, a co nie do końca odpowiadało mojej skórze.


Zacznę od tego, że dość długo zwlekałam z przetestowaniem kremu ze względu na jego bogaty skład, którego (w jeszcze dość ciepłe dni) moja skóra zapewne by nie doceniła. 
Skład kremu bazuje na bogatych w substancje odżywcze olejach takich jak olej rokitnikowy (któremu również zawdzięcza swój przepiękny zółto-pomarańczowy kolor), olej z pestek malin, olej słonecznikowy, a także masło shea, skwalan roślinny z oliwy z oliwek oraz witaminę E. Ma puszystą, jednak dość mocno olejową konsystencję, dzięki czemu aplikacja kremu jest bardzo przyjemna. Nie wchłania się jednak całkowicie, pozostawiając lekko tłustą warstwę na skórze, przez co niestety w moim przypadku nie nadaje się do stosowania jako krem na dzień. Kosmetyki mineralne zupełnie nie współgrają z tłustą powłoką na skórze, przez co makijaż nie wygląda zbyt dobrze. Natomiast kiedy nie robię make'up sprawdza się świetnie, szczególnie w chłodne, a nawet mroźne dni. W składzie nie zawiera wody, więc idealnie radzi sobie w czasie zimowych spacerów, zabezpieczając skórę przed niekorzystnym działaniem niskiej temperatury czy wiatru. Dobrze nawilża, odżywia i wyrównuje koloryt cery. Dzięki niemu cera nabiera blasku, a suche skórki znikają. Świetnie sprawdza się również jako łagodzący kompres dla skóry na noc, szczególnie po mocniejszym oczyszczaniu cery peelingiem lub maseczką węglową. Dzięki starannie dobranym składnikom krem nie zapycha i nie pogarsza stanu skóry, więc nadaje się do każdego typu cery. 


Krem Sunny Touch nie tylko świetnie działa ale również przepięknie wygląda, a jeszcze lepiej pachnie. Nie tylko ja uważam, że w tym szklanym słoiczku znajdziemy odrobinę lata :)
Nie wiem jednak jak krem sprawdza się jako produkt pielęgnacyjny do ciała, ponieważ teraz gdy już nie jestem w ciąży, a skóra jest w zdecydowanie lepszej kondycji, nie potrzebuje już tak mocnego odżywienia i natłuszczenia. Obecnie w pielęgnacji ciała sięgam po lżejsze formuły takie jak balsamy czy musy.
Krem stosowałam również u mojego 2-letniego synka, gdy będąc w górach zapomnieliśmy o jego kremie ochronnym. Doraźnie sprawdził się super :)


Pełny skład: 
Masło Shea, Olej ze słonecznika, Olej z pestek malin, Olej z rokitnika, Skwalan roślinny, Witamina E, Aromatyczny ekstrakt botaniczny – malina: Cytrynian trietylu, Trójglicerydy kaprylowe/kaprynowe, Ekstrakt botaniczny malinowy, Ekstrakt botaniczny waniliowy, Alkohol, Ekstrakt botaniczny z jabłka, Ekstrakt botaniczny z jeżyny, Ekstrakt botaniczny z winogrona.

Podsumowując, bardzo się cieszę, że miałam okazję przetestować Sunny Touch na własnej (i nie tylko) skórze. Jako krem ochronny sprawdza się świetnie, niestety nie nadaje się pod makijaż mineralny. Latem dla mojej cery będzie zbyt treściwy ale chętnie wrócę do niego na jesień :) Krem na stronie producenta kosztuje 39,95 zł za 50 ml. 
Znacie produkty tej marki? Macie swoje ulubione "zimowe" kosmetyki bez których nie wyobrażacie sobie aby Wasza skóra przetrwała mroźną zimę? :D


Źródło www.republikamydła.com

30 listopada

EkoKrem. Pielęgnacja cery naczynkowej.

EkoKrem. Pielęgnacja cery naczynkowej.
Uff, my już po przeprowadzce ale pracy wcale nie mniej :D Tak jak wspominałam na IG od grudnia wracam do regularnego blogowania bo zdaję sobie sprawę, że pojawiam się tu zdecydowanie za rzadko ;) 
A dziś chcę Wam przedstawić krem dedykowany skórze z problemami naczyniowymi z wyciągiem z miłorzębu japońskiego i zielonej herbaty marki EkoKrem, który otrzymałam w ramach współpracy barterowej. 


EkoKrem to polska manufaktura kosmetyków naturalnych, która tworzy produkty bazujące na starannie dobranych składnikach w 100% bezpiecznych dla skóry, również wrażliwej. Kosmetyki nie zawierają SLS, SLES, szkodliwych parabenów, silikonów, syntetycznych barwników i substancji zapachowych, a także chemicznych filtrów UV.
Krem otrzymałam pod koniec lata, gdy temperatury były jeszcze dość wysokie i nie ukrywam, że pierwsze podejście do kremu nie było zbyt udane. Na dzień był zdecydowanie zbyt treściwy i zupełnie nie nadawał się pod makijaż mineralny. Natomiast jako produkt pielęgnacyjny na noc również nie współgrał z moją cerą, która zaczęła się mocno przetłuszczać. Odstawiłam krem i postanowiłam wrócić do niego jesienią, gdy skóra potrzebuje mocniejszego nawilżenia i odżywienia. 


Czy tym razem spełnił moje oczekiwania? No cóż, i tak, i nie. Uwielbiam stylistykę opakowań kosmetyków marki EkoKrem. Kartonowe pudełeczka, a w nich 50 ml buteleczki typu Airless. Konsystencja kremu jest treściwa, nietłusta ale po nałożeniu na skórę wyczuwalna jest warstewka, która nie wchłania się całkowicie. Dla cery suchej idealna, jednak osoby posiadające skórę tłustą lub mieszaną mogą nie być zadowolone. W moim przypadku niestety również w chłodniejsze dni nie nadaje się jako krem na dzień. Makijaż mineralny zupełnie się na nim nie trzyma, waży się i bardzo szybko znika ze skóry. Jako krem na noc radzi sobie zdecydowanie lepiej. Bardzo dobrze nawilża i pielęgnuje skórę. Rano buzia jest wyraźnie odżywiona, wygładzona ale szczerze mówiąc nie zauważyłam żadnej poprawy pod kątem zniwelowania zaczerwienia skóry. Nie oczekuję od kemu zlikwidowania popękanych naczynek ale choć lekkiego wyrównania koloryty skóry owszem, więc nie ukrywam, że jestem trochę zawiedziona. 


Duży plus za to, że nie podrażnia i nie zatyka porów, co w przypadku mojej cery jest bardzo ważne. Zapach kremu jest przyjemny. Ziołowy i nienachalny, który po aplikacji kremu, na skórze staje się niewyczuwalny. 


Czy polecam? Jako krem nawilżający zdecydowanie tak ale jako produkt pielęgnacyjny dla skóry naczyniowej raczej nie. Marka posiada w swojej ofercie wiele ciekawych kosmetyków i myślę, że skuszę się na wypróbowanie kremu dla cery wrażliwej z olejem konopnym i mus do ciała.
Kosmetyki marki EkoKrem możecie zakupić na stronie http://www.ekokrem.eu/
Znacie markę EkoKrem? Jakie kosmetyki w ostatnim czasie podbiły Wasze serce (skórę)? :)


26 września

IOSSI Pasta do mycia twarzy Ryż i Kokos. Oczyszczanie + Nawilżenie

IOSSI Pasta do mycia twarzy Ryż i Kokos. Oczyszczanie + Nawilżenie
Nie będę ukrywać, że do marki Iossi mam ogromną słabość. Uwielbiam ich produkty do pielęgnacji twarzy, szczególnie krem nawilżający Naffi, który jako jeden z niewielu radzi sobie z moją suchą cerą naczynkową. Do tego minimalistyczne, piękne etykiety, bogactwo składników aktywnych i polityka marki sprawiają, że marka Iossi jest dla mnie numerem jeden wśród producentów kosmetyków naturalnych.


Gdy w ofercie pojawiła się nowa Pasta do Mycia Twarzy Ryż i Kokos wiedziałam, że muszą ją mieć. Zamówiłam od razu, gdy się pojawiła w sprzedaży i tak jak podejrzewałam produkt jest rewelacyjny. Jak dotąd zużyłam ponad połowę opakowania stosując pastę 2 razy w tygodniu jako peeling do twarzy.
Pasta ma formę zbitej masy przypominającej plastelinę, która rozpuszcza się pod wpływem wody i ciepła. Ma właściwości oczyszczające, złuszczające ale jednocześnie jej zadaniem jest nawilżyć, odżywić i wygładzić skórę.


Moim zdaniem wszystkie obietnice producenta w tym przypadku zostały spełnione. Pasta świetnie oczyszcza, delikatnie peelinguje pozostawiając skórę gładką, czysta i pięknie nawilżoną. Do tego delikatny zapach trawy cytrynowej powoduje, że nakładanie jej na skórę staje się jeszcze przyjemniejsze. 
Choć moja cera jest bardzo wrażliwa, pasta w żaden sposób jej nie podrażnia, wręcz wszelkie zaczerwienienia po jej użyciu stają się mniej widoczne.
Ja jestem nią zachwycona ale bardzo ciekawi mnie również wersja z węglem aktywnym, więc gdy tylko mój słoiczek dosięgnie dna myślę, że tym razem skuszę się na pastę węglową :)
A Wy znacie już pasty oczyszczające marki Iossi?

SKŁAD: ryż, gliceryna roślinna, owies, olej babassu, kokos, hydrolizowane proteiny ryżowe, ferment z rzodkiewki, ekstrakt z kokosa, skwalan z trzciny cukrowej, biała glinka, olej ryżowy, olejek copaiba, kwas mlekowy, bisabolol, olejek eteryczny z trawy cytrynowej, olejek eteryczny z palczatki imbirowej (palmarozowy).

22 września

Jesienne Ekotyki. Tym razem odwiedzimy Katowice. Moja lista zakupów.

Jesienne Ekotyki. Tym razem odwiedzimy Katowice. Moja lista zakupów.
Cześć Kochani. Jeśli śledzicie mój profil na IG to doskonale wiecie, że całkiem niedawno przyszła na  świat nasza mała Alicja, która zarówno w dzień jak i w nocy daje nieźle popalić. Ten post miał pojawić się na blogu już dawno ale niestety brak czasu spowodował, że zabieram się za niego dopiero dziś i mam nadzieję, że zdążę go skończyć zanim moje szkraby przypomną sobie że mama jest tuż obok i czas trochę pomarudzić :D


Ekotyki to targi kosmetyków naturalnych, które już po raz kolejny odbywają się w Krakowie i drugi raz goszczą również w Katowicach. Miałam przyjemność uczestniczyć w poprzednich edycjach i dla miłośniczki naturalnej pielęgnacji jest to wydarzenie, na którym po prostu trzeba być ;) Tym razem mam także przyjemność prowadzić patronat medialny katowickich Ekotyków.

Ekotyki październik
Ekotyki marzec



Targi odbędą się 29 września w Galerii Szyb Wilson. To idealna okazja aby poznać wiodące marki kosmetyków naturalnych, a także mniejsze manufaktury, które z pasją tworzą świetnej jakości produkty dające naszej skórze to co najlepsze. Targi to idealne miejsce, gdzie możemy wszystkiego dotknąć, powąchać i zaczerpnąć fachowej wiedzy z dziedziny pielęgnacji naturalnej. Dodatkowo wystawcy przygotowali bardzo atrakcyjne rabaty, więc jest to również świetna okazja aby uzupełnić zapasy kosmetyków lub skusić się na nowości, które pojawiły się w ofercie marek. 
Nie zabraknie również wystawców oferujących naturalne środki czystości i chemię domową. Ja jak zwykle przygotowuję swoją listę produktów, które interesują mnie najbardziej i które oczywiście chciałabym kupić ;)
Nie ukrywam, że jest ich sporo i zapewne nie wszystko trafi w moje ręce, mąż na pewno będzie skrupulatnie liczył wydatki i kontrolował ilość wydanej gotówki ;) Choć ja zawsze powtarzam, że inwestycja w siebie to najlepsza inwestycja :D

*

1. Natu Handmade - Peeling Kokos Wanilia 
2. Asoa - Krem Odżywczy Goja
3. Senkara - Serum antyoksydacyjne Big City Life
4. Plantea - Kremowy Żel do Mycia Twarzy
5. CHIC CHIQ - Maseczka w Proszku
6. Kostka Mydła - Owocowe Serum Rozświetlające 
7. Kostka Mydła - Mydło w Paście do Twarzy
8. Kostka Mydła - Mus do Ciała Nagietkowy 
9. Plantea - Galaretka do Twarzy i Ciała 
10. Mydłostacja - Peel-maseczka Słodkie Pożegnanie 
11. Shy Deer - Tonik Nawilżająco-odświeżający 
12. Seei Bio - Krem do Rąk, Krem do Twarzy
13. Sape - Peelmaska do Twarzy 
14. Sape - Serum pod Oczy
15. La-Le - Pomadka do Ust
16. Pixie - Bronzer Mineralny 

*Zdjęcia kosmetyków pochodzą ze stron producentów, którzy mam nadzieję nie posądzą mnie o kradzież ;)

Poniżej lista wystawców targów w Katowicach. Wstęp oczywiście bezpłatny.
A Wy wybieracie się na jesienne Ekotyki? :)



07 września

Serum na końcówki włosów od Nacomi. Duże nadzieje, jeszcze większe rozczarowanie.

Serum na końcówki włosów od Nacomi. Duże nadzieje, jeszcze większe rozczarowanie.
Nie żebym uwzięła się na produkty marki Nacomi ale ostatnio nie mogę trafić na kosmetyki, z których byłabym w 100% zadowolona. Dziś kilka słów o Arganowym Serum na Końcówki. 


Moje włosy nie są w najlepszej kondycji. Wypadają, lubią się puszyć, do tego końcówki mają
tendencję do rozdwajania się. Skusiłam się na serum aby je wzmocnić i odżywić, kupując produkt zupełnie w ciemno bez wcześniejszego zapoznania się z jego składem.
I tu moje ogromne zdziwienie, gdy po otrzymaniu paczki zorientowałam się, że na pierwszym miejscu w składzie mamy silikony! Nie sądziłam, że marka, która kreuje się na 'naturalną' pozwoli sobie na tak przeciętny skład.


Serum jest w postaci olejowej, posiada intensywny, dość przyjemny zapach. Włosy po jego aplikacji są miękkie i błyszczące ale też niestety szybciej się przetłuszczają, więc trzeba bardzo uważać aby nie przesadzić z nakładaną ilością. Szczerze mówiąc jestem bardzo zawiedziona i nie do końca takiego produktu oczekiwałam. Zależało mi na kosmetyku, który nawilży, odżywi i wygładzi włosy, a tymczasem mam produkt, który owszem dobrze sprawdza się np. przed suszeniem lub prostowaniem włosów dzięki silikonowej bazie ochronnej ale przez to zupełnie nie spełnia swojej roli jako kosmetyk typowo pielęgnacyjny. Serum zużyję do końca ale na pewno nie sięgnę po niego ponownie. 


INCI: Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Argania Spinosa Kernel Oil, Cyclohexasiloxane, 
Tocopheryl Acetate, Parfum, Cyclotetrasiloxane , Ethyl Methylphenylglycidate, 
Tetramethyl Acetyloctahydronaphthalenes.

21 sierpnia

Naturalne perfumy Soft Caress. Świetna alternatywa dla tradycyjnych zapachów

Naturalne perfumy Soft Caress. Świetna alternatywa dla tradycyjnych zapachów
Marka Lovingeco stworzyła 3 zapachy Orient, Orange oraz Soft Caress, dedykowane osobom, które szukają alternatywy dla tradycyjnych perfum, tworzonych na bazie alkoholu. 


Ja skusiłam się na Soft Caress. Jest to przepiękny mydlano-pudrowy, otulający zapach. Jeśli miałyście okazję stosować Galaretkę do Demakijażu tej marki, to jest to ten sam aromat ale w zdecydowanie mocniejszej wersji. Idealny na dzień, również w cieplejsze dni. Mnie kojarzy się z czystością, świeżością i delikatnością. Nie są to typowe perfumy z tzw. ogonem. Nosimy je przy ciele otulając się przepięknym aromatem. Trwałość bliższa mgiełkom do ciała czyli ok. 5 godzin ale myślę, że otocznie czuje je ciut dłużej.


Mały flakonik o pojemności 50 ml zmieści się do każdej torebki, więc możemy zabrać go zawsze ze sobą. Niestety nie jest on szklany i przezroczysty, więc nie wiemy ile produktu nam jeszcze zostało. Cena na stronie producenta to 59 zł. Wydajność moim zdaniem średnia, więc cena wydaje się trochę wysoka ale pomimo to na pewno skuszę się na nie ponownie. Ten zapach po prostu uzależnia! :)
A Wy znacie podobne perfumy z przyjaznym dla skóry składem? :)


INCI:Aqua, Glycerin, Parfum, Polyglyceryl-10 Laurate, Hydrogenated Lecithin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate,  Sodium Phytate, Citric Acid.

19 sierpnia

Lovingeco Naturalny omega krem do twarzy szyi i dekoltu. Ideał na lato?

Lovingeco Naturalny omega krem do twarzy szyi i dekoltu. Ideał na lato?
Całkiem niedawno skończyłam buteleczkę kremu nawilżającego marki Lovingeco, którą miałam okazję zakupić na Ekotykach, a więc czas na małe podsumowanie. Nie ukrywam, że bardzo lubię produkty tej marki. Większość z nich bardzo dobrze działa na moją skórę. Do tego przepiękne i funkcjonalne opakowania zdecydowanie zachęcają mnie do dalszych testów kosmetyków tej marki.


Krem dedykowany jest dla każdego rodzaju skóry również wrażliwej i naczynkowej. Producent obiecuje nam nawilżenie, wygładzenie i odżywienie skóry, a także rozjaśnienie przebarwień i młodszy wygląd.
Tak naprawdę nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. Krem ma leciutką konsystencję, pięknie się wchłania, więc bardzo dobrze sprawdza się wiosną i latem. Moja cera bywa kapryśna. Zwykle potrzebuje porządnej dawki nawilżenia ale zdarzają się również takie dni, w których dość mocno się przetłuszcza. Krem doskonale sobie z tym radzi. Świetnie nawilża nie obciążając przy tym skóry. Myślę, że osoby posiadające cerę mieszaną lub nawet tłustą również byłyby z niego zadowolone.


Krem nie podrażnia,  nie zapycha porów i nie przyczynia się do powstawania nowych niedoskonałości. Idealnie współgra z makijażem mineralny. Testowałam go z różnymi podkładami; Pixie, Ecolore, Amilie, Annabelle Minerals i zawsze bardzo dobrze z nimi współpracował. Czy skóra wygląda młodziej? Raczej nie. Nie zauważyłam wygładzenia zmarszczek i zwiększonej elastyczności skóry ale szczerze mówiąc takich efektów od niego nie oczekiwałam. Jako krem nawilżający na dzień sprawdził się świetnie, a do tego pięknie pachnie. Na pewno jeszcze do niego wrócę :)
Cena na stronie producenta to 65 zł za 50 ml. Moim zdaniem jest adekwatna do jakości, wydajności i objętości opakowania :)
Krem Naffi marki Iossi, który uwielbiam ma swojego lżejszego konkurenta :D
A Wy lubicie kosmetyki  Lovingeco? :)

INCI: Aqua, Isoamyl Cocoate, Coco-Caprylate Caprate, Polyglyceryl-3 Dicitrate/Stearate, Glycerin, Olive Glycerides, Glyceryl Stearate, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil,
Adansonia Digitata Seed Oil, Stearyl Alcohol, Xylitol, Xylitylglucoside, Xanthan Gum, Anhydroxylitol, FicusCarica (Fig) Fruit Extract, Benzyl Alcohol, Gossypium Herbaceum (Cotton) Seed Extract, Linum Usitatissimum (Linsed) Seed Extract, Dehydroacetic Acid, Tocopherol, BenzoicAcid, Sodium Phytate, Sodium Hydroxide, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Parfum.

15 sierpnia

Hialuronowe serum żelowe Nacomi Nie dla każdego!

Hialuronowe serum żelowe Nacomi Nie dla każdego!
Jakiś czas temu na Insagramie wspominałam Wam, że moja cera ostatnio przechodzi mały kryzys. 
Zapewne mają na to wpływ upały ale też winą za obecny stan skóry obarczam hormony, które w ostatnich tygodniach ciąży wręcz szaleją. Serio, to nie żaden mit, że kobieta w ciąży potrafi śmiać się i płakać jednocześnie. TO SZCZERA PRAWDA. Mężu, współczuję Ci ;)
Przechodząc jednak do sedna sprawy ze względu na to, że w ostatnim czasie skóra zaczęła dość mocno wydzielać sebum, a do tego pojawiły się rożnego rodzaju niedoskonałości w postaci zaskórników i rozszerzonych porów postanowiłam zrezygnować z typowo nawilżających i odżywczych kremów na rzecz lekkiego, Żelowego Serum Hialuronowego od Nacomi. 


Niestety po kilkunastu dniach stosowania serum muszę przyznać, że zdecydowanie nie jest to produkt dla mnie. 
W pierwszym momencie byłam nim zachwycona. Skóra po jego użyciu, choć lekko się kleiła po chwili stawała się gładka, matowa, a do tego przyjemny efekt chłodzenia w te cieple dni był wręcz zbawienny. Makijaż mineralny całkiem nieźle do niego przylegał ALE tylko przez pierwsze 2-3 godziny. Później zaczął się ważyć i nieestetycznie schodzić, szczególnie z okolic nosa. 


O ile podkład Pixie jakoś przetrwał na mojej twarzy do końca dnia, o tyle próba z podkładem Ecolore i Annebelle Minerals zakończyła się totalną klapą. Ponadto miałam uczucie mokrej, spoconej skóry. 
Postanowiłam wypróbować serum jako produkt pielęgnacyjny na noc. I tu pojawił się podobny schemat jego działania na skórze. Po nałożeniu lekko lepka, później matowa, a na końcu wręcz mokra. Mam wrażenie, że serum po prosu nie wchłania się całkowicie, pozostawiając początkowe złudne uczucie nawilżenia i wygładzenia. Jedyny plus to kwiatowo-pudrowy zapach. Serum nie pogorszyło stanu skóry ale też w żaden pozytywny sposób nie wpłynęło na jej kondycję.
Nie wiem czy zużyje produkt do końca. 
Szczerze mówiąc nie bardzo mam pomysł jak go wykorzystać. Może spróbuję nakładać pod maski algowe ;)
A Wy jakie produkty do pielęgnacji cery stosujecie latem? Macie swoje sprawdzone kosmetyki, które jednocześnie nawilżają i nie obciążają skóry w upalne dni?

INCI: Aqua, Glycerin, Hydrolyzed Glycosaminoglycans, Sodium Polycrylate Starch, Soluble Collagen, Benzyl Alcohol, Parfum, Propylene Glycol, Honey Extract, Sodium PCA, Hyaluronic Acid, Hydrolyzed Elastin, Dehydroacetic Acid, Glycogen, Serine, CI 42090.

12 sierpnia

Evree Magic Rose. Upiększający krem pod oczy. Tani, a skuteczny?

Evree Magic Rose. Upiększający krem pod oczy. Tani, a skuteczny?
Jak wiecie moja skóra pod oczami jest bardzo wrażliwa i wymagająca. Wiele kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji skóry wokół oczu niestety mnie  podrażnia lub powoduje reakcję alergiczną. Przy okazji zakupów na cocolita.pl natknęłam się na krem upiększający z serii Magic Rose marki Evree, a że cena była bardzo kusząca (ok. 9 zł) postawiłam zaryzykować. I tu moje zaskoczenie, ponieważ krem choć idealny nie jest, to sprawdza się całkiem dobrze. 




Producent obiecuje nam rozświetlenie i natychmiastowe upiększenie skóry okolic oczu. Ponadto przy regularnym stosowaniu, krem ma za zadanie nawilżyć, uelastycznić skórę, zmniejszyć obrzęki i zasinienia, a także przyczynić się do redukcji zmarszczek. 
Kremu używam codziennie rano. Bardzo dobrze sprawdza się pod makijaż, subtelnie rozświetla i całkiem dobrze nawilża. 


I na tym bym poprzestała :D Krem w żaden sposób nie wygładza zmarszczek ale tego szczerze mówiąc nawet nie oczekiwałam. Nie radzi sobie również z większymi sińcami pod oczami. Ot zwykły, lekki ale całkiem przyjemny kremik, który swoim działaniem krzywdy nie robi ale spektakularnych efektów pielęgnacyjnych również nie daje. 
Czy warto? Ocenę pozostawiam Wam :) Ja raczej ponownie go nie kupię, choć jestem nim pozytywnie zaskoczona :)



INCI: Aqua, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Isostearyl, Isostearate, Isopropyl Myristate, PPG-15, Stearyl Ether, Synthetic Fluorphlogopile, Titanum Dioxide, Tin Oxide, Hesperidin Methyl Chalcone, Steareth-20, Dipeptide-2, Palmitoyl Tetrapeptide-3, Triethyl Citrate, Caprylyl Glycol, Benzoic Acid, Propanediol, Myrciaria Dubia Friut Extract, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Simmondsia Chinensis (jojoba) seed oil, Magnifera Indica Seed Butter, Butylospermum Parkii (Shea) Butter, Propylene Glycol, Rosa Damascena Flower Extract, Salvia Hispanica (Chia) Seed Oil, Urea, Sodium Polyacrylate, Pentaerythrityl Distearate, Panthenol, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Allantoin, Lactic Acid, Disodium EDTA, Parfum, Eugenol, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Linalool, Citronellol, Geraniol, Hydroxycitronellal, Benzyl Salicylate.

11 sierpnia

Próbki kosmetyków. I co tu z nimi począć?

Próbki kosmetyków. I co tu z nimi począć?

Dzisiaj postanowiłam zajrzeć do mojego pudełka z próbkami. Wiecie ile ich nazbierałam? Ponad 50! Niestety większość z nich kompletnie mi nie pasuje. Jasne, że fajnie jest dostać coś nowego do przetestowania (tym bardziej za darmo) ale większość sklepów wrzuca próbki do zamówień losowo. I tak w swoich zapasach znajdę kremy do skóry trądzikowej, wypełniacze zmarszczek, wszelkiego rodzaju sera, podkłady, itp. Pytanie czy rzeczywiście potrzebuję takie produkty w ogóle testować. Szkoda, że sklepy internetowe nie dają nam możliwości wyboru. Wolałabym otrzymać np. 2 próbki kremu, który rzeczywiście mnie interesuje niż garść saszetek z kosmetykami zupełnie mi zbędnymi. Czasami robiąc zakupy u danego producenta sama proszę o dołączenie kosmetyku do przetestowania i bardzo mi miło, że zazwyczaj taki mały gratis otrzymuję ale wtedy wiem, że jest to produkt konkretnej marki i mniej więcej wiem czego mogę się spodziewać ;) 
A Wy co o tym myślicie? Zużywacie wszystkie próbki, które otrzymujecie podczas zakupów? 

02 sierpnia

Lovingeco. Magiczny peeling do ciała

Lovingeco. Magiczny peeling do ciała
Dlaczego magiczny? Otóż scrub otrzymujemy w formie żelowej, a pod wpływem wody żelowa pasta zmienia się w aksamitne mleczko z drobinkami peelingującymi. Brzmi znajomo? Podobnie dzieje się w przypadku Naturalnej Galaretki do Demakijażu KLIK, która z galaretki zmienia swoją konsystencję na bardziej kremową. 


Peeling "gel to milk" pokochałam od pierwszego użycia! Rzeczywiście pod wpływem wody scrub robi się typowo kremowy z wyczuwalnymi drobinkami ścierającymi. Jest to jeden z delikatniejszych peelingów do ciała jakie używałam. W składzie znajdziemy min. cukier trzcinowy, exfoliator z ryżu, naturalne oleje (słonecznikowy, makadamia, ze słodkich migdałów. arganowy, z baobabu). Tak więc odżywcza bomba dla naszej skóry. Drobinki peelingujące są niewielkie i bardzo delikatne w porównaniu np. z peelingiem śliwkowym Ministerstwa Dobrego Mydła KLIK


Pomimo swojej delikatności scrub skutecznie usuwa martwy naskórek, wygładza i odświeża skórę. Nie obawiałam się nawet zastosowania go na ciążowy brzuszek. W przeciwieństwie do innych peelingów bogatych w oleje, scrub Lovingeco nie pozostawia wyczuwalnej warstwy na skórze. Ciało jest przyjemnie gładkie, nawilżone ale bez uczucia lepkości czy tłustości, więc produkt idealny na lato. 


Zapach jest bardzo delikatny, mydlano-pomarańczowy, który wyczuwalny jest jedynie podczas aplikacji. 
Jedyny minus to słaba wydajność. Przy regularnym stosowaniu ok. 2 razy w tygodniu bardzo szybko znika z opakowania. W moim przypadku starczył na ponad miesiąc, więc w porównaniu z innymi peelingami zdecydowanie skończył się szybciej. 
Jednak pomimo tego myślę, że jeszcze nie raz zagości w mojej łazience. Jest to produkt delikatny dla skóry ale skuteczny w sowim działaniu. Do tego pięknie pachnie i nie podrażnia nawet skóry wrażliwej. Świetny polski, naturalny kosmetyk. Oby więcej takich! :)



INCI:Sucrose, Heliantus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Glycerin, Propanediol, Oryza Sativa Powder, Olive Glycerides, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Sucrose Palmitate, Argania Spinosa Kernel Oil, Adansonia Digitata Seed Oil, Parfum, Tocopherol, Daucus Carota Sativa Root Extract, Daucus Carota Sativa Seed Oil, Beta Carotene, Linalool, Limonene.



Copyright © Naturalnie Mineralnie , Blogger