Jesienne Ekotyki - targi kosmetyków naturalnych. Moja Whishlista

27 września

Jesienne Ekotyki - targi kosmetyków naturalnych. Moja Whishlista

Cześć Kochani! Jak pewnie większość z Was wie już w ten weekend, 30 września w Krakowie odbędzie się kolejna edycja targów kosmetyków naturalnych Ekotyki. Chciałabym podzielić się z Wami markami i produktami, które najbardziej mnie interesują i co chciałabym zakupić lub chociaż dotknąć, powąchać i liczyć na cud, że mąż zgodzi się na zakup kolejnego masła do ciała lub entego, pięknie pachnącego mydełka :D Co prawda lista jest dość spora, a biorąc pod uwagę, że do Krakowa wybieram się z moim lubym i dostęp do konta będzie nieco ograniczony, to mam nadzieję, że choć część z tych cudowności wróci ze mną do domu. Bo przecież czego nie robi się dla ukochanej żony? :D
Jak już pewnie zdążyliście zauważyć preferuję polskie marki kosmetyczne.  Uważam, że posiadamy ogromny zasób znakomitych firm i manufaktur kosmetyków naturalnych, o których większość z nas mogła nawet nie słyszeć, a co roku powstają nowe marki, które oferują produkty o doskonałych składach, ciekawym designie opakowań i fantastycznym działaniu nie tylko na skórę, ale również na nasze zdrowie :)
1.  MOKOSH Olej Jojoba dla Dzieci i Niemowląt. 
Mój Maluch niestety od urodzenia boryka się z bardzo suchą i wrażliwą skórą. Nie ma stwierdzonej atopii ale jego ciałko jest bardzo delikatne i podatne na podrażnienia. Do tej pory do pielęgnacji stosowaliśmy emolienty, jednak mam wrażenie, że działają tylko doraźnie i okluzyjnie. Dlatego postanowiliśmy wypróbować olejki naturalne, które będziemy dolewać do wody w trakcie kąpieli.

2.  IOSSI Krem Ochronny dla Dzieci Lawenda & Rumianek. 

Za oknem coraz chłodniej, więc czas zaopatrzyć się w bardziej treściwy krem, który zadba o delikatną skórę dziecka jesienią i zimą. W składzie nie zawiera wody, więc myślę, że idealnie sprawdzi się jako krem spacerowy. Zabezpieczy skórę przed wiatrem, mrozem i ukoi podrażnienia.

3.  IOSSI Delikatny Olejek do Masażu i Kąpieli dla Dzieci i Niemowoląt. 
Opcjonalnie z olejkiem Mokosh.

4.  DERMA ECO BABY Krem Ochronny. 
Firma Derma posiada duży wybór produktów do pielęgnacji twarzy i ciała dla całej rodziny. Krem ochronny dla dzieci ma bardzo dobry skład, obawiam się jedynie ekstraktu z aloesu, który choć posiada właściwości łagodzące lubi uczulać. Kremik ma za zadanie zniwelować podrażnienia, zmiękczyć i nawilżyć skórę. Na pewno taki kosmetyk nam się przyda, tym bardziej, że właśnie skończyliśmy kolejną tubkę Puszystego Kremu Łagodzącego marki Momme.

5.  ONE INGEDIENT Krem Intensywnie Odnawiający ze Śluzem Ślimaka. 
Po udanych eksperymentach z maseczką Orientany, jestem bardzo ciekawa innych produktów z tym dość mało przyjemnie brzmiącym lecz bardzo skutecznym w działaniu składnikiem. Krem w pełnowymiarowej wersji jest dosyć drogi. Na stronie producenta kupimy go za 199 zł (50 ml) ale z tego co widziałam, dostępne są również próbki 2 ml za 9,99 zł. Mam nadzieję, że załapię się na tą miniaturową wersję :D

6.  HAGI Naturalny Scrub do Ciała z Gałką Muszkatołową i Cynamonem. 
Zapach tego peelingu musi być obłędny. Mam nadzieję, że oprócz nut cytrusowych (tak określa jego zapach producent) będzie wyczuwalny również cynamon. Byłby to fajny zamiennik peelingu Spicy marki Organique, który jest dużo droższy.

7.  MYDLARNIA CZTERY SZPAKI Hydrolat Makowy. 
Nie miałam jeszcze produktów tej marki ale design mają uroczy, a składy kosmetyków bardzo ciekawe. Zainteresowało mnie odżywcze działanie hydroltu na okolice oczu jakie zapewnia producent, choć trochę obawiam się kwasu cytrynowego na drugim miejscu w składzie. Na szczęście w niewielkim stężeniu, więc mam nadzieję, że nie podrażni wrażliwej skóry wokół oczu.

8.  MOKOSH Brązujący Balsam do Ciała i Twarzy Pomarańcza z Cynamonem. Kosmetyki brązujące idealnie sprawdzają się w okresie jesienno-zimowym. Dzięki nim skóra wygląda na zdrowszą, dobrze odżywioną  i bardziej promienną. Trochę martwi mnie jego cena i obawiam się, że mój mąż od razu powie ‘zapomnij’ ale zawsze warto spróbować :D

9.  LOVINGECO Galaretka do demakijażu
O tym kosmetyku czytałam same ochy i achy, więc jest to produkt, który obowiązkowo zagości w mojej łazience ;)

10.  ENCLARE Naturalne mydło Sweet Dream do cery naczyniowej. 
Mydła tej marki prezentują się przepięknie. Jak sugeruje producent mydełko Sweet Dream polecane jest do skóry z problemami naczyniowymi, choć patrząc na skład, który stanowią głownie oleje w tym olej kokosowy, awokado, oliwa z oliwek, nie wiem czy sprawdzi się w przypadku cery skłonnej do zapychania porów.

11.  ECOLORE Podkład Mineralny SPF 10 Velvet Soft Touch. 
Kolejna polska marka produktów mineralnych.  Ecolore w swojej ofercie posiada całą gamę kosmetyków kolorowych w tym podkład, bronzery, róże, pudry, cienie do powiek. Choć swój idealny podkład mineralny już znalazłam to bardzo jestem ciekawa jak na mojej cerze sprawdzi się Velvet Soft Touch  ;)

12.  SOAP SZOP Mus/Balsam do Ciała Yenneffer. 
Najlepsze zostawiłam na koniec :D Nie wiem czy mieliście okazje przeglądać stronę internetową tej marki ale sposób w jaki prezentuje ona swoje produkty po prostu mnie zachwycił. Opisy kosmetyków są dość nietypowe z nutką pikanterii i dowcipu :) Mus występuje w dwóch wersjach. Dla Pani (YENNEFFER) i dla Pana (KRASNOLUDZKI, CZYLI KREM DO TWARZY I DO D...) :P Bardzo intrygują mnie ich produkty i na pewno przy ich stoisku będzie dłuższy przystanek :)

Niestety lista wystawców na zdjęciu jest kiepsko widoczna, dlatego zachęcam Was do odwiedzenia profilu na FB :) Link poniżej :)
Bardzo interesują mnie również marki takie jak: Jan Barba, Dworzysk, Asoa i Ministerstwo Dobrego Mydła :)

Jestem ciekawa czy Wy również wybieracie się na Ekotyki i jakie marki polecacie bliżej poznać :)
Pixie. Podkład Mineralny Amazon Gold. Pędzel Flat Top Buffing brush + nowości

20 września

Pixie. Podkład Mineralny Amazon Gold. Pędzel Flat Top Buffing brush + nowości

Przyznaję...nie jestem ekspertką w dziedzinie makijażu. Na co dzień nie maluję się zbyt mocno bo po prostu nie potrafię, a im bardziej kombinuję i więcej na twarz nałożę tym niestety wyglądam gorzej :P ale odpowiednio dobrany podkład to dla mnie podstawa makijażu. Jak tylko zaszłam w ciążę zrezygnowałam z ciężkich, drogeryjnych podkładów i zamiast tradycyjnych fluidów zaczęłam stosować kosmetyki mineralne. Przetestowałam wiele różnych marek min. Clare Blanc, Amilie, Lily Lolo, Neauty, Earthnicity i tak na prawdę większość sprawdzała się u mnie w miarę dobrze, jednak to właśnie Pixie podbiło moje serce. Jesteście ciekawe dlaczego? Zapraszam do lektury :)

Kilka słów o marce

Pixie Cosmetics to pierwszy producent kosmetyków mineralnych w Polsce. Marka działa od 2009 roku i od tego czasu tworzy kosmetyki inspirowane naturą. Kosmetyki Pixie są naturalne i opierają się na przyjaznych skórze i zdrowi recepturach, dzięki czemu mogą być stosowane przez osoby posiadające skórę wrażliwą, delikatną, a także skłonną do powstawania trądziku.


Co o podkładzie Amazon Gold pisze Pixie?

Lekki, jedwabisty podkład mineralny w pudrze, stworzony z dodatkiem złota koloidalnego oraz naturalnej białej glinki z lasów amazońskich, wyjątkowo bogatej w sole mineralne, makro i mikroelementy. Zapewnia dobre krycie, gwarantując jednocześnie bardzo naturalny efekt makijażu. Idealnie stapia się ze skórą, subtelnie ją rozświetla, sprawiając, że cera jest ujednolicona, wygląda zdrowo i promiennie.

Skład

Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Zinc Stearate, Kaolin, Silica, Gold, (+/-) CI 77492, CI 77491, CI 77499.

Cena: 89 zł - 6,5 g


Moja opinia

 Z czystym sumieniem mogę napisać, że w tym przypadku wszystkie obietnice producenta zostały spełnione. 
Podkład Amazon Gold otrzymujemy w pięknym słoiczku z minimalistyczną szatą graficzną. Połączenie czerni i turkusu cieszy oko i daje nam poczucie produktu luksusowego. Opakowanie z sitkiem tak jak w przypadku większości kosmetyków mineralnych spisuje się bez zarzutu i bez najmniejszego problemu wysypujemy potrzebną ilość podkładu. 
Amazon Gold pięknie dopasowuje się do cery i umiejętnie nałożony nie tworzy efektu maski. W przypadku podkładów mineralnych sprawdza się zasada im mniej tym lepiej. Ja nakładam 2-3 warstwy okrężnymi ruchami pędzlem flat top (również marki Pixie), który lekko zwilżam wodą termalną, dzięki czemu podkład mniej pyli, a w kontakcie ze skórą robi się bardziej jedwabisty i kremowy. 
Podkład nie podkreśla porów, za to pięknie rozświetla cerę. Jest to 'subtelne glow', które sprawia, że skóra wygląda na wypoczętą i zadbaną. 
Raczej nie przesusza skóry ale dobry krem nawilżający jako baza jest jak najbardziej wskazany. W moim przypadku utrwalony pudrem Mega Matte Kapok Tree jest dość trwały. Zaczyna się ścierać po ok 6-7 godzinach co uważam za bardzo dobry wynik jak na podkład mineralny i na szczęście robi to całkiem dyskretnie (nie ma mowy o nieestetycznych plamach na buzi). Z upływem dnia cera zaczyna się lekko błyszczeć ale na szczęście nie jest to efekt latarni morskiej i jedna bibułka matująca załatwia sprawę. 
Podkłady Pixie mają na prawdę ogromną ilość odcieni. Jest ich aż 40, a podzielone są na różne kategorie w zależności od tonacji skóry. Na stronie producenta znajdziemy poradnik kolorystyczny co zdecydowanie jest dużym ułatwieniem przy wyborze koloru, który będzie najlepiej współdrgał z naturalnym odcieniem naszej skóry, a dodatkowo mamy możliwość zamówienia próbek podkładu w cenie 3,90 zł za 1 ml w woreczku strunowym. Ja na ten moment stosuję odcień Soft Dream, który należy do gamy oliwkowej. Ładnie stapia się z moją lekko opaloną cerą i idealnie maskuje zaczerwienienia (niestety jestem posiadaczką cery z problemami naczyniowymi). 


Tak jak wspomniałam wcześniej do aplikacji podkładu mineralnego używam pędzla Pixie Flat Top Buffing Brush. Nie da się ukryć, że jego wygląd robi wrażenie i niewątpliwie jest to najpiękniejszy pędzel jakim miałam przyjemność wykonywać makijaż.

Opis producenta

Zmysłowość i eteryczność w każdym najmniejszym szczególe. Wielozadaniowe i wyjątkowo przyjemne w użyciu pędzle do makijażu, wykonane z najwyższej jakości włosia syntetycznego (nylon), które w odróżnieniu od włosia naturalnego, jest łatwiejsze w utrzymaniu i pielęgnacji. Nie absorbuje też stosowanych z nim kosmetyków. Jest poza tym niezwykle delikatne i idealnie sprężyste, nie odkształca się. Syntetyczne włosie nie podrażnia skóry, tak jak to bywa w przypadku naturalnego.
Pędzel idealnie współpracuje z wszelkimi kosmetykami o konsystencji kremowej, żelowej, płynnej lub w postaci pudru sypkiego i prasowanego. Jest niezastąpiony podczas nakładania podkładów do twarzy o płynnej lub kremowej konsystencji oraz  kosmetyków mineralnych. Charakterystyczny, płaski kształt główki pędzla oraz bardzo delikatne i gęste włosie sprawiają, że kosmetyk zostaje rozprowadzony gładko, równomiernie, gwarantując efekt nieskazitelnego, wtopionego w skórę makijażu. Skóra zachowuje swoją fakturę, a efekt makijażu jest naturalny.
Rączka pędzla wykonana jest z aluminium.
Moim zdaniem...
...pędzel sprawdza się rewelacyjnie. Jest miękki i bardzo delikatny, przez co nie  podrażnia mojej wrażliwej skóry. Idealnie współgra ze wszystkimi używanymi przeze mnie podkładami mineralnymi ale nie wiem jak sprawdzi się w przypadku kosmetyków o płynnej konsystencji.Nie tworzy smug i plam, a dzięki niemu podkład idealnie wtapia się w skórę. Jedynym minusem moim zdaniem jest cena. Pędzel kosztuje 144 zł ale w zestawie z podkładem wychodzi trochę taniej. Za oba produkty zapłacimy 169 zł. 
Od niedawna Pixie zaskakuje nas nowościami. Bardzo się cieszę, że marka wzbogaca swoją ofertę o produkty, których zdecydowanie mi brakowało. Wraz z ostatnim zamówieniem otrzymałam kilka próbek całkiem nowych minerałów Pixie. Jakie są moje pierwsze wrażenia?


MINERAL SCULPTING POWDER PUDER BRĄZUJĄCY (już w sprzedaży)
Matowy bronzer mineralny z bronzytem, w odcieniu średniego, zgaszonego brązu. Idealny do wykonturowania, nadania kształtu twarzy. Jest lekki, bardzo drobno zmielony i znakomicie przylega do skóry. Dzięki dużej pigmentacji, wystarczy naprawdę odrobina pudru, aby uwydatnić kształt twarzy.
Skład
Mica, Zinc Oxide, Titanium Dioxide, Lauroyl Lysine, Bronzite Powder, (+/-) CI 77491, CI 77492, CI 77499
Cena: 59,90 zł - 6,5 g
Bronzer ma rewelacyjny odcień; lekko czekoladowy, bez pomarańczowych tonów. Producent określa go jako 'herbatnikowy' i myślę, że jest to bardzo trafne porównanie. Moim zdaniem kolor jest niemalże identyczny z bronzerem Lovely Milky Chocolate. Myślę, że sprawdzi się tak samo dobrze u blondynek, brunetek oraz szatynek. Rozprowadza się równomiernie, nie robi plam i nawet osoba, która dopiero zaczyna przygodę z kosmetykami mineralnym poradzi sobie z jego aplikacją. Ja nakładam go pędzlem hakuro 24H. Trwałość oceniam bardzo dobrze. Aż do demakijażu pozostaje na skórze w nienaruszonym stanie. Zdecydowanie bardzo dobry produkt, który z pewnością zagości u mnie w wersji pełnowymiarowej.
CLAY DELIGHT PUDER GLINKOWY (już w sprzedaży)
Delikatny puder na bazie zmikronizowanych glinek: kaolinowej oraz illitowej. Stanowi idealną bazę pod makijaż. Nałożony pod podkład, przedłuża trwałość makijażu. Sprawdzi się również jako delikatny puder wykończeniowy. Znakomicie rozmywa optycznie pory oraz wszelkie nierówności cery (tzw. efekt soft-focus), zapewnia skórze matowe wykończenie. Puder współgra z każdym typem cery. Jest dobrze tolerowany przez delikatną, nawet bardzo wrażliwą i mocno podrażnioną skórę. Dobroczynne właściwości glinek znane i cenione są już od bardzo dawna – skutecznie działają przy chorobach skórnych, trądziku, polecane są przy cerze zmęczonej, zwiotczałej i naczynkowej. Ich działanie polega przede wszystkim na absorpcji zanieczyszczeń, takich jak nadmiar sebum czy produkty metabolizmu skóry. Dostarczają skórze wiele substancji mineralnych oraz pierwiastków.
Formuła naszego pudru glinkowego została dodatkowo wzbogacona zmikronizowanym lepidolitem oraz czarnym turmalinem. 
Skład
Kaolin, Illite, Mica, Tourmaline, Orthoclase
Cena: 59,90 zł - 6,5 g
Do tej pory używam pudru Mega Matte Kapok Tree i jestem z niego bardzo zadowolona. Puder glinkowy sprawdza się równie dobrze, jednak zdecydowanie lepiej matuje i przedłuża trwałość makijażu. Ja używam go tylko jako produkt wykończeniowy i pomimo doskonałych właściwościowi matujących nie przesusza skóry, a reguluje wydzielanie sebum. Stosuję go dopiero kilka dni, więc nie wiem jaki będzie miał wpływ na stan cery. Póki co na pewno jej nie pogorszył, a biorąc pod uwagę dobroczynne właściwości glinek, mam cichą nadzieję, że być może trochę wspomoże walkę z niedoskonałościami. Puder dostępny jest tylko w jednym odcieniu ale jest on dość neutralny i myślę, że bez problemu dopasuje się do każdego odcienia skóry.
DUST OF ILLUMINATION PUDER ROZŚWIETLAJĄCY 
W formie próbek otrzymałam 3 odcienie pudru rozświetlającego. Na ten moment jest to produkt niedostępny w sprzedaży, więc niestety nie wiem czy występuje w większej gamie kolorystycznej i jaka jest jego cena.
Skład
Mica, Titanium Dioxide, Zinc Stearate, Silica, Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax, Boron Nitride, Orthoclase, (+/-) CI 77491, CI 77492, CI 77499
Odcień GOLD RUSH
Jest dość mocno błyszczący i tak jak nazwa wskazuje złocisty. Pięknie rozświetla kości policzkowe. Bardzo ładnie podkreśla naturalną opaleniznę, pozostawiając na skórze lekko błyszczącą poświatę tzw. 'efekt tafli' :D Może być używany samodzielnie jako bronzer, choć moim zdaniem lepiej komponuje się jako dodatek do wcześniej nałożonego pudru brązującego. U mnie bardzo dobrze sprawdził się również jako cień do powiek.
Odcień STARLITE WHISPERS
W przeciwieństwie do złocistego pudru ten ma bardziej stonowany odcień, perłowy, lekko wpadający w beż. Myślę, że najlepiej sprawdzi się jako typowy rozświetlać, chociaż osoby, które nie mają tendencji do przetłuszczania się cery i nie borykają się z nadmiernym błyskiem na twarzy mogą pokusić się o zastosowanie  go jako pudru wykończeniowego. W moim przypadku najlepiej sprawdził się jako cień do powiek.
Odcień MOONLIGHT
Dla mnie to wisienka na torcie jeśli chodzi o nowości Pixie. Ciężko określić jego kolor ale moim zdaniem jest to połączenie srebrzystego blasku z lekko różową poświatą :D Pięknie rozświetla cerę dając efekt 'mokrej skóry'. Nałożony na kości policzkowe i tzn. łuk kupidyna dodaje makijażowi zmysłowości ale jednocześnie dziewczęcości. Ja stosuję go również na powieki (niewielka ilość w kąciku oka) aby lekko rozświetlić spojrzenie. 

Makijaż wykonany kosmetykami Pixie - podkład Amazon Gold, puder glinowy Clay Delight, puder brązujący Mineral Sculpting Powder, puder rozświetlający Dust of Illumination Moonlight.

Zdecydowanie polecam Wam kosmetyki Pixie. Pomimo dość wysokiej ceny są wydajne i bardzo dobrze sprawdzają się w codziennym makijażu. Nie pogarszają stanu cery, długo utrzymują się na skórze oraz idealnie podkreślają urodę każdej z nas.  A Wy lubicie kosmetyki mineralne? Macie swoich ulubieńców? Miałyście już okazję poznać nowości Pixie? :)


Źródło: www.pixiecosmetics.com
Sylveco. Odżywcza pomadka z peelingiem

14 września

Sylveco. Odżywcza pomadka z peelingiem

 Bardzo lubię markę Sylveco. W ich ofercie znalazłam kilka perełek, które towarzyszą mi w codziennej pielęgnacji. Pomadka z peelingiem to dosyć nietypowy produkt. Jak sprawdza się połączenie złuszczającego peelingu z odżywczym balsamem? Zapraszam do zapoznania się z moją recenzją :)




Co o pomadce mówi producent?

Hypoalergiczna, odżywcza pomadka, zawierająca naturalne drobinki ścierające w postaci brązowego cukru trzcinowego. Taki peeling delikatnie złuszcza i doskonale wygładza usta. W składzie pomadki znajduje się bogaty w przeciwutleniacze i kwasy NNKT olej z wiesiołka o właściwościach silnie regenerujących. Pozostałe oleje, wosk pszczeli i masła roślinne pielęgnują delikatny naskórek ust, zapobiegają ich wysychaniu i pękaniu. Aktywny składnik – betulina – działa kojąco na wszelkie podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki.

Skład

Glycine Soja Oil, Cera Alba, Sucrose, Lanolin, Oenothera Biennis Oil, Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax, Theobroma Cacao Seed Butter, Butyrospermum Parkii Seed Butter, Betulin, Litsea Cubeba Fruit Oil, Eugenia Caryophyllus Oil.

Cena: 10,50 zł – 4,6 g

Jak sprawdziła się u mnie?

Pomadka ma bardzo fajny skład. Na szczęście zamiast wazeliny i parafiny, które zazwyczaj stanowią główną bazę kosmetyków do pielęgnacji ust, znajdziemy w niej bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe olej sojowy, wosk pszczeli i masło kakaowe, a także  mocno odżywcze masło Shea i regenerujący olej z wiesiołka. Pomadka została wzbogacona o betulinę pozyskiwaną z kory brzozy, która posiada właściwości kojące i przeciwzapalne np. w przypadku opryszczki. Dodatkowo zawiera drobinki ścierające w postaci brązowego cukru trzcinowego, który ma za zadanie złuszczyć martwy naskórek i wygładzić powierzchnię ust. Efekt peelingujący rzeczywiście jest zauważalny i bardzo przyjemny podczas nakładania. Dzięki delikatnemu masażowi usta są gładkie, o zdrowym kolorycie .
Jej zapach jest bardzo subtelny, delikatnie ziołowy. Dużym plusem jest to, że nie pozostawia nieprzyjemnego,  lepkiego nalotu na ustach za to bardzo dobrze je nawilża i lekko natłuszcza (taki efekt otrzymamy po ówczesnym masażu ust, gdy drobinki peelingujące już się rozpuszczą).
Doskonale zapobiega przed nieestetycznym pękaniem i pierzchnięciem ust. Stanowi bardzo dobrą ochronę przed zimnem, wiatrem czy słońcem. 


Nie stosowałam jej w połączeniu z makijażem, więc nie wiem czy sprawdzi się jako baza pod pomadkę koloryzującą. Drobinki cukru dość szybko rozpuszczają się na ustach, więc być może będzie również dobrym podkładem pod kosmetyki kolorowe.
Pomadka jest wydajna, przy codziennym stosowaniu 2-3 razy dziennie starczyła mi na ponad 2 miesiące stosowania.
Moim zdaniem pomadka peelingująca marki Sylveco jest bezkonkurencyjnym hitem. To nie tylko fajny gadżet do torebki ale również bardzo skuteczny produkt pielęgnacyjny.
Dzięki niej usta są zadbane, wygładzone i odżywione :)
A Wy lubicie takie kosmetyki 2w1? :)



źródło: www.sylveco.pl

Vianek. Wzmacniająca maseczka do twarzy - cera naczynkowa

12 września

Vianek. Wzmacniająca maseczka do twarzy - cera naczynkowa

 Po nieudanych eksperymentach z kremami Vianka do tej maseczki podchodziłam dość sceptycznie. Właściwie jej zakup był całkiem przypadkowy bo jak na kobietę przystało, bywa że kupię coś z braku laku, ot tak pod wpływem impulsu, a później nie wiem co z tym zrobić. A, że swoje w szafie już przeleżała czas zmierzyć się z jej zwartością i liczyć na 'cudo-boskie' działanie. I wiecie co? Żałuję, że tak długo zwlekałam z jej przetestowaniem. Zapraszam do lektury i z góry przepraszam za zdjęcia ale nie jestem zbyt dobra w cykaniu selfi ;p




Informacje od producenta

Odżywcza maseczka z glinką czerwoną, zawierającą dużą ilość krzemu, glinu, żelaza oraz wapnia i manganu. Łagodnie oczyszcza delikatną cerę naczynkową i z trądzikiem różowatym, wzmacnia skórę, zapobiegając jednocześnie pękaniu naczyń krwionośnych. Oleje sezamowy i ze słodkich migdałów zapewniają optymalne nawilżenie, a składniki łagodzące (alantoina i panthenol) pozwalają zmniejszyć uczucie napięcia i zmniejszają zaczerwienienia. Systematyczne stosowanie wygładza cerę, która już po kilku zabiegach zyskuje świeżość i gładkość.


Skład

Aqua, Sesamum Indicum Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Kaolin, Glycerin, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Squalane, Glyceryl Stearate, Panthenol, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum.

Cena: 5,00 zł - saszetka zawierająca 10 g gotowego produktu 

Moja recenzja 

Jak już wspomniałam trochę obawiałam się tej maseczki, kremy Vianka zupełnie nie służą mojej cerze. Jednak maseczka wzmacniająca okazała się strzałem w 10-tkę. 
Maskę otrzymujemy w saszetce, która w moim przypadku starcza na 2 użycia. Kolor jak widać na zdjęciu jest miedziano-ceglasty. Maseczka ma błotnistą konsystencję ale lekko i przyjemnie nakłada się ją na skórę. Nie spływa, nie zbryla się i co najfajniejsze nie zastyga na twarzy nawet po 20 minutach, dzięki czemu nie musimy spryskiwać buzi wodą termalną lub hydrolatem. Zapach...no cóż, nie jest to Chanel ale da się przeżyć. Połączenie zapachu oleju sezamowego z lekko glinkową wonią. Nie drażni, nie zachwyca. 
Maseczkę zmywam letnią wodą i idzie to całkiem sprawnie. Co prawda umywalka do mycia ale perfekcyjna pani domu  nie z takimi mazidłami już sobie radziła. Podczas zmywania pod palcami wyczuwalne są delikatne drobinki peelingujące, dzięki czemu maseczka lekko złuszcza martwy naskórek, nie podrażniając przy tym wrażliwej skóry twarzy.
Jeśli chodzi o działanie viankowej maski; jestem pod wrażeniem. Po jej użyciu cera jest wyciszona, o jednolitym kolorycie i co najlepsze pięknie nawilżona, wręcz lekko natłuszczona. Raczej nie sprawdzi się u posiadaczek cery tłustej ale kobitki, które walczą z suchością skóry, na pewno będą zadowolone. 
Nie wiem czy działa wzmacniająco na naczynka krwionośne, ponieważ stosuję wiele produktów o podobnym działaniu ale myślę, że będzie świetnym uzupełnieniem w pielęgnacji cery delikatnej, przesuszonej i naczynkowej. 
Zdecydowanie produkt godny uwagi i jak na razie jeden z lepszych, które miałam przyjemność (lub nie) stosować od marki Vianek :)



źródło: www.sylveco.pl

Organique. Nude Beauty Balm. Krem upiększający dla skóry tłustej i mieszanej.

10 września

Organique. Nude Beauty Balm. Krem upiększający dla skóry tłustej i mieszanej.

 Jak już wiecie bardzo lubię kosmetyki Organique i chętnie sięgam po nowości, które pojawiają się w ich sklepie. Całkiem niedawno marka Organique wzbogaciła swoją ofertę o krem, który ma za zadanie pielęgnować naszą cerę i dodatkowo ją upiększyć; poprawić koloryt skóry, zamaskować niedoskonałości, rozświetlić. Moje wcześniejsze doświadczenia z kremami koloryzującymi, BB, CC, etc. zazwyczaj kończyły się wielkim rozczarowaniem. A jak sprawdził się Nude Beaty Balm od marki Organique? Zapraszam do zapoznania się z moją recenzją :)



Informacje od producenta

Wielofunkcyjny krem upiększający polecany dla skóry tłustej i mieszanej. Łączy działanie kremu matującego i delikatnego podkładu.
Odpowiednio dobrany koktajl składników aktywnych zapewnia wielokierunkową i kompleksową pielęgnację skóry. Krem ma subtelny, elegancki zapach, lekką konsystencję, łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. 
Zastosowane pigmenty dostosowują się do karnacji cery, a zmikronizowany puder ryżowy zapewnia matowe wykończenie makijażu.
Krem posiada filtr przeciwsłoneczny SPF 15.
Składniki aktywne
Ricesilk Produkt otrzymywany przez zmielenie otoczki ziaren ryżu. Absorbuje sebum. matuje skórę.
Olej kokosowy - źródło kwasów tłuszczowych, witaminy z grupy B, witaminę C i E oraz kwas foliowy, wapń, fosfor, cynk i żelazo. Nawilża, odżywia, regeneruje.
Ekstrakt z melisy - działa przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie. Tonizuje, oczyszcza, reguluje wydzielanie sebum,
Olej jojoba - źródło witaminy A, E i F, aminokwasów, nienasyconych kwasów tłuszczowych. Nawilża, reguluje procesy rogowacenia, odżywia. 
Skład
AQUA, COCOS NUCIFERA (COCONUT) OIL, TITANIUM DIOXIDE, ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE, OCTOCRYLENE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, KAOLIN, POTASSIUM CETYL PHOSPHATE, BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE, HYDROXYETHYL ACRYLATE/SODIUM ACRYLOYLDIMETHYL TAURATE COPOLYMER, ETHYLHEXYL COCOATE, GLYCERIN, RUBUS IDAEUS FRUIT EXTRACT, FRAGARIA ANANASSA FRUIT EXTRACT, ACTINIDIA CHINENSIS FRUIT EXTRACT, PYRUS MALUS FRUIT EXTRACT, PRUNUS PERSICA FRUIT EXTRACT, CARICA PAPAYA FRUIT EXTRACT, CUCUMIS SATIVUS FRUIT EXTRACT, MELISSA OFFICINALIS EXTRACT, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS (SWEET ALMOND) OIL, OLUS (VEGETABLE) OIL, ORYZA SATIVA HULL POWDER, TOCOPHEROL, TOCOPHERYL ACETATE, PANTHENOL, ALLANTOIN, POLYGLYCERYL-2 CAPRATE, SUCROSE STEARATE, SIMMONDSIA CHINENSIS SEED OIL, STEARIC ACID, ALUMINA, GLYCERYL CAPRYLATE, SQUALANE, XANTHAN GUM, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE, PARFUM, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, CITRONELLOL, GERANIOL, HEXYL CINNAMAL, HYDROXYMETHYLPENTYLCYCLOHEXENECARBOXALDEHYDE, LINALOOL, MICA, CI 77492, CI 77491, CI 77499, BHT.
Krem dostępny jest również w wersji dla cery suchej i normalnej. Dla porównania poniżej jego skład:
AQUA, COCOS NUCIFERA (COCONUT) OIL, TITANIUM DIOXIDE, ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE, OCTOCRYLENE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, GLYCERIN, POTASSIUM CETYL PHOSPHATE , BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTTER, BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE, HYDROXYETHYL ACRYLATE/SODIUM ACRYLOYLDIMETHYL TAURATE COPOLYMER, TALC, RUBUS IDAEUS FRUIT EXTRACT, FRAGARIA ANANASSA FRUIT EXTRACT, ACTINIDIA CHINENSIS FRUIT EXTRACT, PYRUS MALUS FRUIT EXTRACT, PRUNUS PERSICA FRUIT EXTRACT, CARICA PAPAYA FRUIT EXTRACT, CUCUMIS SATIVUS FRUIT EXTRACT, ORYZA SATIVA HULL POWDER, HYDROLYZED OATS, HIBISCUS SABDARIFFA FLOWER EXTRACT, PANTHENOL, ALLANTOIN, POLYGLYCERYL-2 CAPRATE, SUCROSE STEARATE, SIMMONDSIA CHINENSIS SEED OIL, STEARIC ACID, ALUMINA, GLYCERYL CAPRYLATE, SQUALANE, XANTHAN GUM, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, POTASSIUM SORBATE, SODIUM BENZOATE, PARFUM, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, CITRONELLOL, GERANIOL, HEXYL CINNAMAL, HYDROXYMETHYLPENTYLCYCLOHEXENECARBOXALDEHYDE, LINALOOL, MICA, CI 77492, CI 77491, CI 77499, BHT.            
Moja recenzja
Przetestowałam obie wersje i powiem szczerze, że na mojej cerze zachowywały się podobnie, jednak zwartość talku w składzie kremu do skóry suchej i normalnej skłoniła mnie do zakupu wersji dedykowanej cerze tłustej i mieszanej. 
Bardzo cieszyłam się, że Organique wprowadził wielofunkcyjny krem do pielęgnacji twarzy, ponieważ takich produktów zdecydowanie brakuje w ofercie innych producentów kosmetyków naturalnych. Miałam okazję przetestować łagodzący krem BB od Vianka ale niestety kolor był bardzo ciemny, wręcz pomarańczowy i zupełnie nie stapiał się z naturalnym odcieniem skóry. Ale ostatnio przeglądając ofertę Sylveco zauważyłam, że Vianek wprowadził kolor jasny, więc gdy tylko wykończę Nude Beauty Balm, na pewno go przetestuję. 

A wracając do kremu Organique. w tym przypadku, tak jak widać na zdjęciu krem jest dosyć jasny i na szczęście beżowy, bez pomarańczowych tonów. Idealnie stapia się z moją lekko opaloną cerą. Ładnie wyrównuje koloryt skóry ale nie zakrywa większych niedoskonałości. W tym przypadku korektor obowiązkowy. Lekko matuje, pozostawia pudrowe wykończenie, delikatnie rozświetla bez efektu nadmiernego błysku na twarzy. 
Niestety nie nawilża. Nałożony samodzielnie bez wcześniejszej aplikacji kremu nawilżającego lub serum powoduje ściągniecie skóry, a w okolicach nosa pojawiły się suche skórki. U mnie najlepiej sprawdza się w połączeniu z koncentratem dyniowym. W ciągu dnia nie ciemnieje i nie powoduje nadmiernego wydzielania sebum. Nosi się go całkiem przyjemnie. Schodzi z twarzy po ok 6-7 godzinach ale nie tworzy nieestetycznych plam. Nie zapycha porów. Wiem, że wiele z Was obawia się oleju kokosowego wysoko w składzie, jednak w tym przypadku producent zapewnia, że dobrany w odpowiednim stężeniu nie pogorszy stanu cery przez pojawienie się nowych niedoskonałości

Cena: 69,90 zł 
Podsumowując Nude Beaty Balm bardzo fajnie sprawdza się w okresie wiosenno-letnim jako alternatywa dla tradycyjnych podkładów. Ne spacer z synkiem po parku jak najbardziej :) 



źródło: www.organique.pl
Organique. Sensitive Naturals - terapia wzmacniająca

09 września

Organique. Sensitive Naturals - terapia wzmacniająca

Do marki Organique mam ogromną słabość, ponieważ to właśnie dzięki niej zaczęła się moja przygoda z kosmetykami naturalnymi. Uwielbiam ją za cudowne produkty, które nie tylko pięknie pachną ale również doskonale dbają o naszą skórę i pozwalają na stworzenie domowego spa. 
W dzisiejszym poście chciałabym przybliżyć Wam produkty do ciała z serii Sensitive Naturals. Są to kosmetyki, które najczęściej goszczą w mojej łazience i towarzyszą mi w codziennej pielęgnacji. 


Kilka słów o marce Organique

Organique jest polską marką, która już od 15 lat tworzy wspaniałe kosmetyki do twarzy, ciała i włosów. W swojej ofercie ma ogromny wybór ręcznie-robionych mydeł glicerynowych, kul do kąpieli, a także innych produktów kąpielowych. Jako świeżo upieczona mama trochę ubolewam, że nie posiadają kosmetyków do pielęgnacji dziecięcej.  

Produkty Organique nie zawierają: PARABENÓW, PEG, DONORÓW FORMALDEHYDÓW, SLES, SLS, ALS, WAZELINY, PARAFINY, SILIKONÓW, ETANOLOAMINY.


Informacje od producenta

Terapia Sensitive stworzona została z myślą o bardzo wrażliwej i alergicznej skórze skłonnej do podrażnień. Łagodzi, wzmacnia i nawilża. Dzięki odpowiednio dobranym składnikom naturalnym, takim jak kompleks IRICALMIN, ekstrakt z centelii azjatyckiej, jedwab i masło Shea, terapia Sensitive łagodzi podrażnienia oraz zapobiega ich powstawaniu, wzmacnia, przyspiesza procesy regeneracji, wygładza i nawilża skórę.




Składniki aktywne

Kompleks IRICALMIN (roślinny biokompleks o działaniu kojąco-ochronnym -regeneruje, nawilża, wzmacnia skórę, łagodzi podrażnienia.


Centella azjatycka-źródło witamin (A,C,E,K), mikroelementów, flawonoidów, fitosteroli i aminokwasów. Stymuluje produkcję kolagenu, elastyny i kwasu hialuronowego, regeneruje i ujędrnia skórę.


Glony Wakame (algi)-źródło witamin i protein. Utrzymują odpowiedni poziom nawilżenia, łagodzą podrażnienia, działają przeciwstarzeniowo.


Masło Shea-źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych, nawilża, odżywia, poprawia elastyczność, odnawia warstwę lipidową skóry.


Mocznil-powoduje delikatne złuszczanie zrogowaciałych warstw naskórka, działa przeciwświądowo.


Kwas hialuronowy-nawilża, poprawia elastyczność i jędrność skóry.



ŻEL POD PRYSZNIC

Jedwabista, łagodząca galaretka przeznaczona do mycia ciała, dla skóry suchej, delikatnej i bardzo wrażliwej. Oparta na naturalnych substancjach myjących, delikatnie się pieni i łagodnie oczyszcza skórę, nie naruszając jej naturalnego pH.



Skład

AQUA/WATER, SODIUM COCOAMPHOACETATE, COCOAMIDOPROPYL BETAINE, GLYCERIN, CENTELLA ASIATICA EXTRACT, TRITICUM VULGARE (WHEAT) GERM EXTRACT, SACCHAROMYCES CEREVISIAE EXTRACT, SODIUM HYALURONATE, HYDROLYZED SILK, XANTAN GUM, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, PARFUM


Cena:34,90 zł

Moja recenzja

Żel ma bardzo przyjemną konsystencję. Rzeczywiście tak jak wspomina producent przypomina galaretkę, dzięki czemu jest dość gęsty. Jak na produkt pozbawiony detergentów pianotwórczych całkiem nieźle się pieni i z czystym sumieniem mogę napisać, że jest wydajny. Buteleczka 250 ml starcza mi na ok 1,5 miesiąca przy codziennym stosowaniu.          Zapach całej linii jest cudowny; delikatny, kwiatowy ale jednocześnie bardzo subtelny i kobiecy. Dosyć długo czujemy go na skórze nawet bez aplikacji masła z tej samej serii. Żel delikatnie oczyszcza, nie podrażnia i nie wysusza skóry, ale też nie daje mocnego efektu nawilżenia, czego tak na prawdę od żelu pod prysznic nie wymagam. 

W awaryjnych sytuacjach, sprawdził się również do oczyszczania twarzy. Bardzo dobrze poradził sobie z demakijażem i na szczęście nie uczulił i nie podrażnił mojej wrażliwej cery. 


MASŁO DO CIAŁA 

Intensywnie regenerujące i ochronne masło do ciała, o delikatnej konsystencji i świeżym zapachu magnolii. Polecane do pielęgnacji skóry suchej, delikatnej i bardzo wrażliwej.



Skład

AQUA/WATER, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA BUTTER), GLYCERIN, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, POLYSORBATE-80, CETEARYL ALCOHOL, CETEARETH-20, HYDROLYZED SILK, THEOBROMA CACAO (COCOA) SEED BUTTER, CENTELLA ASIATICA EXTRACT, UNDARIA PINNATIFIDA EXTRACT, TRITICUM VULGARE (WHEAT) GERM EXTRACT, SACCHAROMYCES CEREVISIAE EXTRACT, SODIUM HYALURONATE, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, SODIUM HYDROXIDE, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, PARFUM


Cena:45,90 zł


Moja recenzja

Masło do ciała ma delikatną ale jednocześnie treściwą konsystencję. Nie jest tłuste, olejowe, wręcz bardziej kremowo-musowe. Przyjemnie sunie po ciele nie zostawiając smug i lepkiej warstwy. Wchłania się bardzo dobrze, choć jest delikatnie wyczuwalne na skórze, co zupełnie mi nie przeszkadza. 
Masło idealnie służyło mi w okresie ciąży. Skóra była nawilżona i wygładzona, dzięki czemu nie pojawiły się na niej rozstępy. 
Jest produktem bardzo uniwersalnym. Przyjemnie łagodzi podrażnienia po depilacji i odżywia ciało po kąpielach słonecznych. Czasami w ciągu dnia smaruję nim dłonie i w roli produktu pielęgnacyjnego do rąk, również sprawdza się dobrze. 
Zapach tak jak w przypadku żelu długo utrzymuje się na skórze ale przez swoją delikatną, kwiatową woń nie jest męczący. 
Opakowanie 150 ml starcza na ok 3 miesiące przy stosowaniu 2-3 razy 
w tygodniu na noc.
    

Podsumowując, z czystym sumieniem polecam terapię łagodzącą od Organique. Żel pod prysznic delikatnie myje i oczyszcza naszą skórę, a masło do ciała bardzo dobrze nawilża, odżywia i łagodzi podrażnienia. No i ten zapach :) 
A Wy używacie kosmetyków Organique? Jestem ciekawa Waszych opinii na temat ich produktów :)

PS Moja łazienka składa się głownie z kosmetyków Organiqe, więc przygotujcie się na zasyp recenzji właśnie tej marki :P



źródło: www.organique.pl



Copyright © 2017 Naturalnie Mineralnie